Mowią mi, że jestem uzależniony. Uzależniony od żelaza, które jeździ wzbudzając zachwyt na ulicach i od tego, które stoi w muzeum i przypomina o wspaniałej, dawnej motoryzacji. Tego, które stoi w gablotce i zbiera kurz, i tego które spogląda czterema okrągłymi reflektorami z kart starych prospektów. I o tym właśnie jest ten blog. O mojej pasji do motoryzacji.

Saturday, 5 October 2013

Demoludy na eksport

'Nie róbcie z tego zagadnienia' jakby powiedział klasyk. Eksport samochodów osobowych z Krajów Demokracji Ludowej do tzw. drugiego obszaru płatniczego nie był wcale takim wielkim wydarzeniem. Wszak do funkcjonowania państw socjalistycznych potrzebne były dewizy. Na zachód Europy wysyłano więc Polskie Fiaty, Polonezy, Skody, Tatry, Zastavy, Aro, Dacie, Lady, Wolgi, Moskvicze, Zaporożce!!!, Wartburgi, Trabanty i co tam kto jeszcze miał. Jednym słowem całą osobową produkcję państw bloku wschodniego. Co ciekawe, mimo zapóźnienia technologicznego względem swoich zachodnich rynkowych rywali (poza małymi wyjatkami), cieszyły się jakimś tam powodzeniem. Uczciwie trzeba przyznać, że nie zaawansowana technologia, osiągi czy jakość przyciągały klientów, lecz niska cena. Zdecydowanie najpopularniejsza była Lada, lansowana jako w miarę solidne auto za małą kasę. Niwy jeździły nawet w brytyjskiej policji. Wołgi zaś nazywano czołgami na kołach. Moskvicz, podobnie jak Skoda, szczycił się sukcesami sportowymi. Auta z Mlada Boleslav były dość popularne, szczególnie w Wielkiej Brytanii. Nic dziwnego, były tam tańsze od Fiata 126p. 'Maluchy' na zachodzie, zgodnie z umową licencyjną, były sprzedawane przez sieć Fiata i bez literki 'p'. FSO sprzedawało 125p we wszystkich możliwych odmianach, a od '78 również Poloneza. W '75 brytyjski magazyn Motor Sport nazwał 125p okazją roku, podkreślając, że był tańszy od Mini 850. W '77 125p Kombi zdobył tytuł najlepszego auta importowanego w klasie popularnej! Jednak w dość krótkim czasie zainteresowanie autami ze wschodu zaczęło słabnąć, a zapóźniene technologiczne rosnąć. Na dłuzszą metę nie pomagały na siłę dokładane spoilery, alufelgi i winylowe dachy z szyberdachami. Nic dziwnego skoro 'Towarzysze' traktowali przemysł motoryzacyjny jak fabrykę dewiz a nie samochodów. Bardziej niż o rozwój motoryzacji chodziło im o 'zielone' i jakieś tam fanaberie typu modernizacje/nowe modele mieli w dupie. Do tego wszystkiego jakość padła na cycki, tak że z RFN odsyłano spowrotem do ZSRR całe transporty Lad. Po dziś dzień nabożnie traktowane 'eksportowe' 125p i Polonezy nie były lepsze. Nie wierzycie? Spytajcie kogoś, kto ma 125p Montane sprzedawaną we Francji przez Chardonneta. Taki sam bubel jak krajowy. A Dacie, co nie jest żadną tajemnicą, rdzewiały już w prospektach. Absurdalne, z dzisiejszego punktu widzenia, może wydawać się sprowadzanie do PRL wcześniej wyeksportowanych aut. Czyżby 'na zachodzie' nie było nic lepszego do sprowadzenia? Było, ale PFy i PNy jako 'krajowe' były zwolnione z zabójczego cła. Gwoli ścisłości KDLe eksportowały samochody do wielu poza europejskich dewizowych krajów, ale to temat na osobny wpis ;) Poniżej gwóźdź programu, reklamy z epoki.
 


Część moich 'pomocy naukowych'


Thursday, 26 September 2013

Wszystkie wcielenia Kadetta C. Część 3, ostatnia.



Na koniec historii, po dłuższej przerwie, mały bonus. Kolejne Isuzu, które na pierwszy, drugi i każdy następny rzut oka nie ma z Kadettem C nic wspólnego. Isuzu Impulse/Piazza (Holden Piazza w Australii), bo o nim mowa, jest dzieckiem romansu Giugiaro z ekierką. Zaprezentowany jako koncept Ace Of Spades we wczesnych latach 80tych, do produkcji wszedł bez jakichś drastycznych zmian. Skorzystano z T-Platform by obniżyć koszty wdrożenia i późniejszej produkcji. Ze względu na kiepskie prowadzenie, Piazza doczekala się poprawki zawieszenia u Lotusa w 87 lub 88 roku by w spotach reklamowych móc szczycić się dumnie brzmiącym ‘Handling by Lotus’. Koniec.




Wednesday, 14 August 2013

Wszystkie wcielenia Kadetta C. Część 2: Reszta świata

Druga część artykułu, a w niej Azja, Australia i obie Ameryki. W części trzeciej będzie mały bonus, a w nim m.in. coś co nie ma prawa być spokrewnione z T-platform, a jednak jest. Zapraszam do czytania.


Pamietacie Isuzu Gemini do kupienia w Pewexach za Bony czy inne Dolary? Brawo! Tak, to jest właśnie kolejne wcielenie malego Opla. Do tej pory występuje w naturze i czasem nawet jakiś pojawia się na popularnym portalu aukcyjnym. Najczęściej w dieslu oczywiście od Isuzu. W Australii znany jako Holden Gemini, co ciekawe dizelki z sobie tylko znanych powodow, malowali wyłącznie na zielono. Aussie są dziwni... W Nowej Zelandii na przełomie 1981/82 Vauxhalla Chevette sprzedawanego równolegle z Isuzu Gemini (typowy dla GM burdel) zastapił Holden. Dostępny był również panel van Vauxhall Chevanne Sedan Delivery. Malezja to Opel Gemini, a Filipiny to znów Isuzu. Badge engineering psia jego mać. 


Nie obyło by się bez Korei (a jak!). Saehan Bird przemianowany po jakimś czasie na Daewoo Maepsy to nic innego jak Kadett C 4d Sedan. Jakby tego było mało eksportowany do Grecji już w końcu lat 70tych (dobrą dekadę czy dwie wcześniej niż Koreańczycy zaczeli zasypywać Europę swoimi autami!).  Tym sposobem Grecja stała się pierwszym w Europie rynkiem zbytu południowo koreańskich aut. Natomiast Saehan/Daewoo Max to typowy KDM. T-platform Pickup, o nieco wydłużonym rozstawie osi.









Skoro już jesteśmy przy pickupach to przenieśmy się do Ameryki Południowej. Własnie tu, w Brazylii, zaprezentowano najpierwszego T-cara z całej rodziny-Chevroleta Chevette. Oprócz sedanów, kombi i hatchbacka dostępny był pickup-Chevy 500 Pickup (w produkcji aż do 1995). Generalnie był to Caravan z dachem urżnietym zaraz za słupkiem B. Cieszył się olbrzymim zainteresowaniem i z czasem dostał nawet nowy przód upodabniajacy go do Kadetta D. Był jedynym i ostatnim małym tylnonapędowym pickupem produkowanym w Brazylii. Jeździło to zarówno na benzynie jak i alkoholu i wszyscy go sobie bardzo chwalili. Niewiedzieć czemu w Chile dostał przydomek ‘road to heaven’- you crash you die. Oczywiście Chevette w Ameryce Płd, podobnie jak wszedzie indziej na świecie, nie mogły występowac pod jedną marką/modelem. Argentyna to GMC Chevette/Opel K-180, Brazylia, Kolumbia i Venezuela Chevrolet Chevette/Marajó/Chevy 500. 


















 
Ciekawie było w Ekwadorze i Urugwaju. Ci ostatni oprócz montażu Chevette identycznego z brazylijskim, wyrezali własnego pickupa w całości z włokna szkalnego! Dali mu przód z angielskiego Chevette przed ‘liftingiem’ i nazwali to Grumett Color/Pickup. Maniok z koką zrobiły swoje. Trzeba jednak przyznac, że całkiem zgrabnie im to wyszło. Tenże wspomniany wcześniej Urugwaj był jedynym krajem Ameryki Południowej, który ogarniał włókno szkalne. Tym sposobem trafiamy do Ekwadoru, kraju bez własnego przemysłu żelazno-metalurgicznego. A jak się chce produkowac samochody, a niema stali i żelaza, to co się robi? Importuje płacąc cięzkie miliony monet i podnosząc koszty produkcji, lub zamawia laminatowe ‘budy’ w Urugwaju. Wynikiem tej kooperacji jest Aymesa Condor GT i niepodobna-zupełnie-do-niczego Aymesa Gala Sedan.

 


W Ameryce Północnej witają nas 5 mile bumpers i Chevrolet Chevette w 3 i 5 drzwiowym hatchbacku z rozstawem osi wydłuzonym o 2 cale. Od 1981 sprzedawali to nawet z dieslem. Slogany reklamowe mowiły coś o kupie auta za kupke szmalu i małym spalaniu. Jeszcze lepsi byli spece od Buicka (4d sedan i coupe), ‘Jesli szukasz wspaniałego japońskiego auta, wspaniałej amerykańskiej marki, to właśnie znalazłeś. Buick Opel’. Opel!? Adam sie pewnie w grobie przewracał. Pontiac dostał swój gwóźdź do trumny w Kanadzie i nazywał się T-1000/Acadian. Tak własnie mordowano Pontiaca juz od późnych lat 70tych, sprzedając go jako rebrandowanego Chevroleta. Nic dziwnego, że nikt tego nie chciał kupować. W USA Coupe początkowo występowało jako Opel Isuzu (od ’77 Buick Opel) i Isuzu I-Mark Diesel Coupe. Jezusie Świebodziński Coupe z wolnossącym dizlem! W US i A lat 70tych! I nikomu to nie przeszkadzało. Niewyobrażalne poprostu.

 
 
W przygotowaniu część trzecia, ostatnia.